RSS
niedziela, 21 lutego 2010
Porozmawiajmy o koniach i innych zwierzętach

Mili goście, chcę zwrócić Waszą uwagę na nowo powstałe forum. Jest ono wynikiem połączenia strony o mechanice ruchu konia - Equimechany oraz bloga o szkoleniu zwierząt metodami pozytywnymi - Klikerlab. Z tego połączenia wynikło forum, na którym chcemy rozmawiać o końskiej biomechanice: jest tam miejsce do szczegółowego omówienia pytań i wątpliwości, jakie nasuną się Wam podczas lektury artykułów na Equimechanie.

Chcemy też rozmawiać o szkoleniu koni metodami pozytywnymi: wiele razy zdarza się nam szukać rady na forum, bo nawet jeśli inni nie widzą sytuacji, to mogą podsunąć kilka pomysłów czy podzielić się własnym doświadczeniem. Na naszym forum chcemy zawęzić ilość odpowiedzi i pomysłów tylko do tych, które będą oparte na nagradzaniu. Zakładamy także pod-forum o pozytywnym szkoleniu zwierząt, wszystkich zwierząt. To dlatego, że wiele doświadczeń wynikających z innego rodzaju pracy, ze zwierzęciem od którego czegoś innego się oczekuje, może prowadzić do nowych i świeżych wniosków na temat pracy z naszym zwierzakiem. Szczególnie ciekawie byłoby poznać ludzi, którzy pracują z egzotycznymi gatunkami zwierząt i czegoś ciekawego udało im się je nauczyć.

Na koniec, jest tam "dział międzynarodowy", który przeznaczony jest do rozmów w języku hiszpańskim i angielskim. Ma on na celu przybliżyć nam ludzi z nieco odleglejszych zakątków świata. Zapraszamy na forum:

13:03, czwartekblog
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 października 2009
Nowa strona o pozytywnym szkoleniu zwierząt

Witam wszystkich czytelników którzy wciąż odwiedzają tą stronę i cieszę się, że znajdują tu coś dla siebie. Ten blog nie będzie już uaktualniany, dlatego zapraszam na nową stronę:

www.klikerlab.pl

Dlaczego klikerlab? To strona o pozytywnym szkoleniu zwierząt, która ma w przystępny sposób informować o wszelkiego rodzaju wiedzy na ten temat. Najwięcej informacji jest o szkoleniu klikerowym, ale wszystkie godne uwagi metody znajdą tam dla siebie miejsce.

Strona jest aktualizowana codziennie. W poniedziałki przeczytacie artykuł z dziedziny psychologii zwierząt, wyjaśniający pojęcia, omawiający jakąś teorię albo przedstawiający ważną i interesującą postać. Wtorki są o ptakach, których spostrzegawczość i refleks są dobrą nauką dla każdego, kto chce szkolić jakiekolwiek inne zwierzę. W środy piszemy o koniach, co zapewne najbardziej zainteresuje czytelników tej strony. Mam nadzieję, że środy z koniem będą jeszcze ciekawsze! Czwartki są poświęcone psom, a w piątek znajdziecie linki do innych stron albo informacje o literaturze wartej przeczytania. Sobotnie notki poświęcone są podstawom, a w niedzielę jest czas na podsumowanie wszystkich ostatnich artykułów.

Jeśli ktoś nie trafi w swój ulubiony dzień, to nic nie szkodzi, bo wszystkie te kategorie znajdzie w menu na górze strony. W przyszłości pojawi się także forum oraz nowe ebooki. Na razie jest jeden, pod tytułem "Zabawy na wolności. Po prostu bieganie". Znajdziecie tam podstawowe informacje na temat naziemnej pracy z koniem "na wolności".

Miłej lektury!

09:16, czwartekblog
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 stycznia 2008
Słówko od Ksenofonta

Xenofonta Hippika i Hipparch, czyli Jazda Konna i Naczelnik Jazdy, przeł. Antoni Bronikowski, wyd. Ostrów 1860

 

BUDOWA KONIA

str. 4 "Na podwójnym grzbiecie i miękciej siedzieć i widok przedstawia przyjemniejszy od pojedyńczego. [...] Krzyż im szerszy i krótszy, tem łacniej koń przodek ciała podnosi,i tem łatwiej tył za nim posuwa; [...]"

- podwójny grzbiet; dobrze rozwinięty mięsień longissimus dorsi

- szeroki i krótki krzyż

- unoszenie podstawy szyi; najszersza część szyi, poniżej miejsca gdzie łańcuch kręgów szyjnych sięga najniższego punktu - prawdziwa podstawa szyi jest kawałek za tym miejscem, czyli niewidoczna

 

OSWAJANIE, SOCJALIZACJA

str. 6 "Ściśle także zalecić trzeba oprzątaczowi, ażeby konia pomiędzy gromadą ludzi przeprowadzał, z wszelakimi widokami oswajał, toż do najróżnorodniejszych szelestów i huków przybliżał. Z tych kiedy się którego stracha źrebiec, nie gniewem, ale łagodnością pouczać go winien iż nie są groźnemi."

 

STRZYżENIE

str. 11 "Dane wszakże od bogów i dla ozdoby koniowi grzywa, skroniowa kita i ogon. Tego świadectwem, że klacze zarodowe nie dopuszczają tak łacno do siebie osłów, dopóki grzywy zatrzymują. Dlaczego strzygą się wszystkie klacze przeznaczone do płodzenia mułów."

 

SZKOLENIE

str. 21 "I uzdę bowiem koń prędzej przyjmie, jeśli kiedy ją dał sobie założyć, jakieś dobro w nagrodzie otrzyma; i skakać i wyskakiwać z dołów, i wszystko inne pełnić będzie ochoczo, jeśli spodziewać się będzie, skoro wypełnił co odeń żądano, jakiejś folgi za to."

- motywacja

- nagrody

 

KONTAKT, ZEBRANIE

str. 23 "[...] jeśli się wyuczy konia w opuszczonym cuglu chodzić, szyję nosić wysoko, a od głowy poginać, wtenczas przyzwyczai się konia do takiej postawy i ruchów, w których i sam się lubuje i pyszni zarazem niemi."

str. 27 "My jednak za najprzedniejsze ćwiczenie to uważamy, jako wciąż powtarzamy, ażeby koń za każdą razą kiedy wypełnił po myśli jeźdźca co ten mu wskazał, zyskiwał odeń w nagrodę pofolgowanie. Cokolwiek bowiem koń z przymusu czyni, jako już Simon powiedział, tego ani nie pojmuje, ani należycie nie wykonywa, tak samo jak gdybyś tancerza do skoków biczem albo kolczugą podżegał. [...] jeżeli z pięknie unoszącego się, natychmiast zsiędziesz i rozkiełznać każesz, przekonanym być możesz, że koń z ochotą brać się będzie do tego tyle go zdobiącego unoszenia swej postawy. Na takich to rumakach i bogów i bohaterów jadących malują, a ludzie przyzwoicie ich zażywający okazałymi się na nich wydają."

Poza tym:

- kamienie, wielkości kopyta, wzmacniają strzałki i róg; wyłożyć boks i wysypać na wybieg (patrz: Jaime Jackson)

- w galopie w terenie, w skoku półsiad.

 

Ksenofont

20:08, czwartekblog
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 października 2007
Co nam się podoba?

Ze względu na moje, hm, badania naukowe, na temat kilku "koniarskich" społeczności internetowych (oraz ich interakcji z kilkoma innymi), czytam i uczestniczę w wielu forach naraz. Ostatnio wydarzyło się w nich bardzo wiele. Z jednej, bardziej radykalnej społeczności, wydzieliła się druga, bardziej otwarta, swoją drogą powstała całkiem nowa, która z kolei spotkała się z ostrą krytyką całkiem "starej"... przez jeszcze inną zaś, została całkiem przemilczana. Kilka pomniejszych zupełnie wygasło, a jeszcze inne spokojnie żyją swoim własnym, harmonijnym życiem.

Pytanie brzmi, co nam się dziś podoba w jeździectwie? W koniach? Wiem, że czasem przeżywamy kryzys, zwłaszcza będąc właścicielami koni. Mnie on chwilowo nie dotyczy, dlatego łatwo mi o tym teraz pisać. ;-) Nie da się ukryć, że czego byśmy nie robili - posiadanie konia (czy opieka nad "prawie własnym") wymaga od nas wielkiej samodyscypliny, cierpliwości, a jednocześnie nieustającej czujności, także kiedy nie ma nas w stajni (komu robi się słabo kiedy słyszy telefon od kogoś ze stajni? ja od razu myślę, czy kolka, wypadek, do którego weterynarza najpierw dzwonić, a może zadzwonili i już jest w drodze, a może...). Na szczęście, odpukać, wypadków nie zdarza się wiele. Mam nadzieję że u innych też nie. Ale na pewno jest to część naszej egzystencji. Nie bez powodu świeżo upieczonemu właścicielowi konia mówi się, że jeśli czegokolwiek nie wie o tych zwierzętach, tego się bardzo szybko nauczy...

Jeśli więc jest to tak duży problem i odpowiedzialność, to jakie mamy z tego przyjemności? Do tej pory wydawałoby się, że szczytem marzeń jest wygrana w zawodach, popularność, należenie do prestiżowego klubu. Nieliczni woleli być wolontariuszami w fundacjach pomagających koniom. Jednak ostatnio także do nas dotarło naturalne jeździectwo, a wraz z nim szeroka gama propozycji dla mniej lub bardziej "rekreantów". Western, Parelli, kliker, Nevzorov, oraz wszelkie inne metody, odmiany, grupy. Także jeździectwo klasyczne przeżywa swój "renesans", od kiedy bardziej zbliżyło się do tych pozytywnych "rekreantów"; teraz, jeśli nie chcą zwyciężać, nie oznacza to jeszcze, że nie chcą robić nic. Nie jest już tak, że zostawiając sport, zostawiamy tak naprawdę wszystko; możemy już tylko "wozić się" na ujeżdżalni lub w terenie. W zasadzie, możemy teraz uprawiać wyższą szkołę jazdy bez ogłowia, albo "wyklikać" koniowi wymyślne cyrkowe sztuczki, ewentualnie chodzić z nim luzem na spacer lub zostać kowbojem albo indianinem. Możemy wszystko i wygląda na to, że będziemy mogli jeszcze więcej. Pojawiają się nowe książki, nowe społeczności (bardziej lub mniej wirtualne), oraz liczne filmy i narzędzia szkoleniowe.

Do moich obecnych "narzędzi" należy kliker, cordeo, piłka, kantar sznurkowy, lonża, lina, bat ujeżdżeniowy i target. Pomieszałam wiele różnych metod i widzę, że koniowi zdecydowanie się to bardzo podoba. Nie wiem jak będzie wyglądała nasza przyszłość, ale na pewno nie będzie nudna! Tego oczywiście wszystkim życzę. Do tego nadal twierdzę z całą powagą, że to co robię, można nazwać klasycznym jeździectwem :-) Na koniec nieudane, ale aktualne zdjęcie. Byle do wiosny (chociaż jesień jest bardzo piękna, a grube końskie futro to jedna z tych rzeczy, które lubię najbardziej; zresztą zupełnie tak samo, jak lśniące letnie futro... no cóż).

22:44, czwartekblog
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 sierpnia 2007
Prawda czy fałsz?

Niedawno miała miejsce dyskusja na temat, czy uczyć oraz jak uczyć pewnych rzeczy. Szczególnie chodzi o te najbardziej "zaczarowane": jak zebranie, zganaszowanie, podstawienie zadu. Na przykład takie szkolenie klikerowe; przyspieszyło wiele rzeczy o lata świetlne, a do tego dodało do nich nową jakość; nie trzeba używać patentów żeby koń zrobił coś z własnej woli. Co więcej, koń może to sam wymyślić.

Jedną z klikerowych "sztuczek", czy raczej podstaw, jest uczenie "pozycji", albo "ładnie wyglądać", jak niektórzy mówią (i nawet mają takie polecenie). Chodzi o stanie równo, nawet zgodnie z zasadą "jedna noga w każdym rogu", z podstawionym zadem, szyją wygiętą w łuk, potylicą w najwyższym punkcie i uszami do przodu (taki bonus; który jednak uczy zwracać uwagę na stan emocjonalny zwierzaka). No właśnie - czy to tylko sztuczka, czy "ramener", stare ćwiczenie praktykowane w klasycznym jeździectwie?

Wiadomo, że z takiej podstawowej pozycji można uzyskać stęp, zebrany albo wyglądający na zebrany. Z drugiej strony, jeśli koń jest w równowadze, powinien sam z siebie osiagnąć takie ustawienie, co zwłaszcza dotyczy głowy; w końcu nawet jeśli na tej głowie nic nie ma, można ją nadal zganaszować "sztucznie", przez co będzie zafiksowana w tej pozycji, zamiast w nią "wpadać" automatycznie.

Zwolennicy tego ćwiczenia twierdzą, że jest ono po prostu jednym z wielu prowadzących do zebrania; razem z chodami bocznymi, trawersami, renwersami, i tak dalej. "Ramener" jest jak piaf bez ruchu, prawie - lewada w której przednie nogi nie tracą kontaktu z ziemią. Przy czym trzeba pamiętać, że wszystko jest ze sobą połączone; każde zachowanie jest uczone oddzielnie, ale wszystkie wpływają na siebie nawzajem, zwłaszcza na ostateczną równowagę (psychiczną i fizyczną) konia. To koń powinien umieć dopasować swoją "ramę" z rozciągniętego konia z balansującym grzbietem, do wyższej i bardziej zmobilizowanej, bez utraty balansującego grzbietu. Najważniejsze, żeby iść w kierunku głównego celu; poprawnej równowagi dla konia z jeźdźcem na grzbiecie. Dlatego zachowania w swojej istocie nigdy nie będą "wykończone" - będą zawsze ewoluować w miarę jak koń dojrzewa psychicznie i rozwija się fizycznie.

Więc, ucząc lonżowania, ruchu "w dół i do przodu", równowagi, tempa, kadencji, ruchu po kole, chodów bocznych, łopatki do wewnątrz, zadu do wewnątrz, i tak dalej, trzeba zachować w koniu naturalną, "spokojną energię" i jednocześnie nie zaszufladkować go w jedynym słusznym ustawieniu. Ostatecznie, może się okaże, że dla danego konia wysokie zebranie wcale nie jest najlepszą pozycją? Myślę, że zachowania, zwłaszcza klikerowe, stają się zupełnie inne gdy są "na sygnał", niż gdy są w odpowiedzi na nacisk. Często nie da się uniknąć bodźców awersyjnych (albo nie chce się tego zrobić, bo często bardzo przyspieszają proces nauki) ale nie są one karą ani obietnicą kary, tylko sygnałem; po którym może nastąpić odpuszczenie presji i kliknięcie. A nawet samo odpuszczenie presji. Za każdym razem będzie to proces uczenia... czy zachowania, które nie są na sygnał, mogą być bardziej "naturalne", płynne, spontaniczne, związane przyczynowo z innymi ćwiczeniami? Jednak te "wyklikane", przede wszystkim będą bardziej precyzyjne; a zebranie wymaga często niemałej precyzji... z drugiej strony, odruchowego "wpadania" w pewne schematy. Myślę, że jeśli nie będzie w tym zbyt wiele fizycznego korygowania konia, ani mechanicznego traktowania procesu uczenia, to nie będzie zbyt wielkiego ryzyka, że zachowania konia staną się schematyczne. 

23:52, czwartekblog
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3